Karma

Sam, pośrodku pola. Kiedyś stało was tam wielu, spędzaliście czas razem w wielkiej grupie i bacznie obserwowaliście jasnego komendanta, który codziennie przeglądał wasze szeregi. Wszystkie twarze w jednym kierunku, wszyscy zwróceni w jedną stronę. Ale potem komendanta coraz częściej nie było, kamraci polegli, wydaje się, że twoje najlepsze czasy już za tobą. Stoisz ze zwieszoną głową, poczerniały ze zmęczenia, a twoich towarzyszy dawno ściął powiew historii. W osamotnieniu trudniej stawiać czoła deszczom i wichrom.

Ale wciąż masz przyjaciół. Mali skrzydlaci ziomkowie odwiedzają cię, bo wciąż masz coś cennego dla nich. Ratujesz im życie w krótkie zimowe dni, kiedy tak trudno znaleźć coś do jedzenia. A na wiosnę, z pozostawionych przez ptaki nasion, którym uda się upaść na ziemię, może wyrośnie nowe pokolenie jednorocznych słoneczników? i będzie spędzać dni na uśmiechaniu się do słonecznego komendanta, aż do jesieni.. Ot, taka tajemnica życia. Zwykły kołowrót zdarzeń.

Ten wpis został opublikowany w kategorii kobieta, Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *