Puszczam

opiekuńcze drągi chronią młode drzewko. jeszcze są jasne, same niedawno były młodymi drzewkami. trzymają malucha swoimi mocno utkanymi rękami. nie pozwolą mu się przewrócić, choćby wiał wieelki wiatr. dzieciak ma czas aby dojrzeć, wydorośleć, nabrać masy i siły, aby samodzielnie stawiać czoła wichrom. każdy wie, jaką ma rolę. drągi wydają się być takie silne i masywne przy maluszku.

*

*

*

maluch zmienia sie w młodzieńca. staje się większy niż jego opiekunowie. drągi poczerniały, ale wciąż stoją w gotowości. ich ręce już nie trzymają młodego pnia, ale są. czy same opadły z sił, czy dzieciak wyrywał się do wzrostu tak mocno że aż musiały przestać go trzymać, nie wiadomo. tak czy siak, los się dokonał. dzieciak przecież nie był dla drągów. ich czas był policzony. kim się teraz staną? mogą nadal stać tam gdzie stoją, pewnie zgniją, rozpadną się. kolejnego drzewa nie podeprą, są zbyt stare, zbyt nieżywe.

*

a może stana się kosturem wędrowca? jeszcze jest czas na to, póki trzymają formę

a może staną się domem dla żuków, i mimo, że nieżywe będą tętnić życiem

a może położą się obok i będą patrzeć na niebo, niebo szare, niebieskie, granatowe, błękitne, czarne, różowe, białe, złote. a z czasem niebo będą widziały tylko zimą, bo dzieciak im zasłoni wypuszczając liście wypuści na wiosnę i będzie w nie ubrany przez całe lato, aby kolorowo obsypać nimi okolicę jesienią

tylko te ich puste ręce, powiewające na wietrze niczym kir żałobny

Ten wpis został opublikowany w kategorii kobieta. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *