Ptak w kawie

W kawie siedział ptak. Przez chwilę był spokojny, siedział i nie robił. Chciałam pokręcić w kawie łyżeczką i wtedy ptak otworzył dziobek w niemym krzyku. Trochę agresywnie, trochę lękliwie. Odłożyłam łyżeczkę i dałam mu spokój. Wyciszył się. Zaśpiewał najpiękniej, najczyściej, najdźwięczniej. Zaśpiewał pieśń spokoju.

Ten wpis został opublikowany w kategorii kobieta, poetycko. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *