Wymiary zycia

Życie może mieć wiele wymiarów. Albo niewiele.

Jeśli opierasz się bardzo mocno na kimś, będzie ci na początku łatwo rosnąć. Ale wszystko ma swoją cenę! twoje życie przyjmie kształt tego kogoś. Zamiast popracować nad mocą korzenia gdy twoje ciało jest jeszcze małe, od razu rozwijasz korone. Niestety słaby pień sprawi, ze mimo rozpostartych gałęzi nigdy nie będziesz w stanie żyć samodzielnie. A im większe masz gałęzie, tym bardziej pewne, ze jeśli podparcie zniknie, ty znikniesz wraz z nim. Jeśli podparciu odechce się podpierać, umrzesz. Twoja sila to jego siła. Bez niego nie istniejesz. Masz kształt ściany na którą się wspięłaś. Jesteś płaska, dwuwymiarowa.

Żeby się uwolnić musiałabyś odciąć swoje rozłożyste gałęzie, pozostawić tylko ten kawałek siebie który jest niezbędny do przetrwania. Cięcia kaleczą, cierpienie jest ogromne. Dławisz się, łzy ciekną strumieniami.!

Może się nie udać przetrwać tego cięcia. Ale jeśli przetrwasz – wzmocnisz korzenie, pień i wypuścisz nowe gałęzie, liście..

Gdy polegasz na sobie, twoje życie ma więcej wymiarów. Zyskuje głębię, to trzeci wymiar. I możesz się swobodnie odwracać do odżywczego słońca, poruszać na wietrze. To już czwarty! Nawet gdy jesteś w ślepej uliczce. Czasem gdy wiatr jest bardzo duży, może cię potarmosić, może nawet złamać. Wszystko ma swoją cenę.

Wolność kocham i rozumiem. W głębi jestem drzewem. Wieje.

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Dodaj komentarz

do posłuchania – Yael Deckelbaum / Women of the World Unite

Zaszufladkowano do kategorii muzyka | Dodaj komentarz

Kobieca decyzja, kiedyś mówiło się na to „męska”

zdj. z netu

W kręgu wartości w którym sie urodziłam, lojalność to jeden z kluczowych składników przyzwoitości. Nie da się być przyzwoitym nie będąc lojalnym.

Ale trudno być lojalnym wobec wszystkiego i wszystkich. Podejmujemy rożne zobowiązania czasem świadomie, czasem zupełnie nie. Przypadkowość – z punktu widzenia naszych wyborów – jest wpisana w nasze życie. Kochać Polskę mam, bo się tu akurat urodziłam. Dbać o rodzinę mam, bo się w niej akurat urodziłam. Szanować księdza mam, bo akurat zostałam ochrzczona jako niemowlak. Dzielić się zabawką w piaskownicy mam, bo akurat to dziecko które przyszło chce się nią pobawić. Odrabiać prace domowe, jeść i sikać na dzwonek mam, bo akurat szkoła jest w modelu pruskim. Szanować nauczycieli mam, bo akurat oni zatrudnili się w szkole w moim rejonie. Mieć piątki mam, bo akurat czerwony pasek to szczyt osiągnięć dziecka w wieku szkolnym w moim kraju. Dać buziaka cioci mam, bo akurat jest moją ciocią i chce buziaka. Pójść na spacer mam, bo akurat mama czuje się dobrą matką gdy wyprowadza dzieci na spacer. Wziąć ślub mam, bo akurat w tym wieku młodzi dorośli powinni wziąć ślub. Dzieci mieć mam, bo akurat takie jest oczekiwanie wszystkich dookoła i wyrażają je śmiało. Dobrą córką, dobrą żoną, dobrą matką, dobrą panią domu, dobrą synową, dobrą pracownicą, miłą klientką, uczciwą podatniczką być mam, bo tak trzeba. Taką nie za ładną, bo pustak i kusi do gwałtu, ale tez nie za brzydką, bo niezadbana i nikt jej nie zechce. Taką nie za chudą bo sama skóra i kości, i nie za grubą bo pasztet. Taką nie za samodzielną bo co to za kwestionowanie decyzji innych, i nie za nieporadną bo zakupy i dzień dzieciom trzeba dobrze zaplanować. Taką nie za mądrą bo co się pcha za wysoko i nie za głupią bo rozumieć ma gdzie jej miejsce.

Cała ta lojalność polega na nieodmawianiu. Nieodmawianiu SIEBIE.

SIEBIE.

W moim kręgu kulturowym lojalność wobec SIEBIE samych nie jest w cenie. Oznacza zdradę. Zdradę tego, do czego formatował nas system.

Zatem pozwalam sobie być zdrajcą. Pozwalam sobie stać za sobą, być lojalna wobec siebie, bronić siebie, być dla siebie kimś ważnym, najważniejszym. Pytać siebie, czy w danym teraz chcę być dobrą „w dowolnej roli”, czy to teraz nie kłóci się z lojalnością wobec mnie samej. Wiem, że ludzie oczekujący, że będę dobra w różnych dla nich rolach poczują się zranieni, a ja będę za to odpowiedzialna. Zranieni będą tym bardziej, im dłużej udawałam przed nimi i samą sobą kogoś kim bardzo chciałam być, ale nie byłam. Kogoś, kim chcieli żebym była, a ja nie umiałam odmówić im siebie. Zmierzą się z tym, kim jestem, oby w poczuciu lojalności do siebie samych. Wybiorą najlepszą dla nich drogę i poniosą tego konsekwencje. Tak jak ja. Jestem gotowa być silniejsza niż własny strach. Gdy jestem silniejsza, cały wszechświat ma się lepiej.


Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Dodaj komentarz

Kolonie 1984 w Swierklańcu

Pierwsze kolonie w życiu. Tego się nie zapomina.. a może? Byłam w okolicy, więc wybrałam się na wycieczkę do miejsca mojej pierwszej przygody. Znalazłam ulicę, znalazłam dom… nie jestem pewna czy to ten obiekt, bo zespół pałacowo-parkowy uległ rewitalizacji dzięki pokaźnym środkom unijnym, toteż wszystko wygląda bardzo inaczej niż kiedyś 😉 ale nawet jeśli to nie on, to ja będę wierzyć, że to on! ten styl, te podjazdy po bokach… Szkoda, że głównie z kolonii pamiętam dyskoteki, na których się wstydziłam, oraz jedną Kaśkę co dostała pierwszej miesiączki chociaż miała dopiero 8 lat. Przypomina mi się też Marzenka, która postanowiła zrobić pranie i w tym celu założyła na siebie wszystkie brudne ubrania i weszła do wanny wypełnionej wodą. Jak zakładała te ubrania i wchodziła do wanny to było całkiem śmiesznie, ale potem wszystkie wychowawczynie były zaangażowane w zdejmowanie z Kaśki kolejnych warstw mokrych ubrań, wtedy najmniej śmiała się Kaśka, bo to trochę bolało, bo to był okres niedoborów, więc panie bardziej starały się dbać o te ubrania niż o Kaśkę.

Okazało się, że było tam też jezioro. Kompletnie go z 1984 nie pamiętam, ale tym razem podarowało mi wspaniałe doświadczenia – było całkowicie zamarznięte i nieruchome podczas gdy w sąsiadującym parko-lasku krzyki ptactwa i szmer potoczku, a wszystko przy 19 st.C. mimo, że to luty!

.

Były tam bardzo dziwne rzeźby. A Słońce postanowiło sprawdzić, czy iluminacja jaką doda do moich zdjęć będzie co najmniej tak piękna, jak jej światło odbite od Księżyca. Słońce jak zwykle nie nawaliło!

.

.

.

Natomiast bobry świerklanieckie jakieś nie za mądre. Ten który obgryzał ścięte drzewo zorientował się dość późno 😀

Zaszufladkowano do kategorii podróże | Dodaj komentarz

Jasna Góra jaśniejąca Księżycem

Jechałam do Katowic, słuchałam Marii Peszek i zainspirowana zajechałam na Jasną Górę 😉 a tam Księżyc przygotował dla mnie ucztę <3

Zaszufladkowano do kategorii podróże | Dodaj komentarz

Do posłuchania – Maria Peszek, Pan nie jest moim pasterzem

Zaszufladkowano do kategorii muzyka | Dodaj komentarz

Kabel do prodiża

To jest prodiż. Taki przenośny piekarnik i blaszka w jednym. Gdy byłam mała często widywałam prodiż. Mówiłam na niego prodzisz. Prodiż to urządzenie elektryczne. A skoro prąd to i kabel.

To jest kabel do prodiża. Można dzięki niemu coś upiec, bez niego prodiż nie żyje.
Służy on tez do przywracania ustawień fabrycznych dzieciom i jest dostępny zgodnie z publicznie udzielonymi zapewnieniami w jednej parafii pod Skierniewicami.

Na jego widok dzieciom, które już miały przywracane ustawienia fabryczne braknie tchu. Drętwieją. Robią się ciche i nieruchome. Znaczy się grzeczne. Bezpośrednio po ustawianiu mogą być też nieco pokancerowane. Posiniaczone, albo mieć głębokie wąskie rany. Ale za wszelką cenę próbują nie sprawiać kłopotu, żeby nie musieć znów być ustawianymi. Z tego zatrzymania siebie mogą później też mieć drżenia, bóle głowy, bóle brzucha, arytmię serca. Może nietrzymanie moczu. Pojawiają się problemy w nauce, trudności z koncentracją, zaburzenia pamięci, bezsenność lub koszmary senne, autoagresja. A jeszcze później skłonność do przemocy, perfekcjonizm, obniżona samoocena, myśli samobójcze.

A przecież gdy patrzy się na noworodka to wydaje się, że w ustawieniach fabrycznych ma on otwartość, żywość, szczerość, ufność. Tylko nietrzymanie moczu się zgadza.

Ja pamiętam, gdzie wisiał u nas w domu. Wdech wydech wdech wydech wdech wydech

Zaszufladkowano do kategorii kobieta, wychowanie | Dodaj komentarz

Niewinność

Bo ty nigdy

Bo ty zawsze

Bo ty ciągle

Bo ty kiedyś

Bo robiłaś

Bo nie robiłaś

Bo nie byłaś

Bo ty byłaś

Bo ty

Zaszufladkowano do kategorii poetycko | Dodaj komentarz

Zatrzymać się


Jestem unieruchomiona w warsztacie samochodowym. Czekam na zastępczego dżipa. I oglądam telewizję śniadaniową, bo jest włączona i nie da się nie oglądać. I moja opinia o ludzkości pikuje w dół 😞 serio jesteśmy takimi płytkimi głupkami, którzy marnują jedyne życie jakie mają na gapienie się ta takie miałkie pierdoły? Cos poszło nie tak. Kurwa mać, jest źle…

Każdy ma tylko jedno życie, jednorazowy czas. Czas to jedyny zasób nieodnawialny. Ta sekunda, ten moment… znika bezpowrotnie. Nie da się tego odtworzyć. Mamy do przeżycia ograniczoną ilość czasu. Na początku wydaje się, że jest go bardzo dużo, potem okazuje się, że przyspiesza i jest go coraz mniej. A ten co minął nastraja do przemyśleń typu „żałuję, że zrobiłam…”, albo jeszcze gorzej „żałuję, że nie zrobiłam…”

A przeszłości nie zmienisz. Masz wpływ tylko na to co teraz. To co robisz teraz może mieć wpływ na to co będzie w przyszłości, ale przyszłość przecież nie istnieje, tak samo jak przeszłość. Istnieje chwila obecna. Przeszłości już nie ma, przyszłości jeszcze nie ma. Życie przeszłością niesie żal, życie przyszłością niesie strach. Tylko życie teraźniejszością, chwilą obecną pozwala doznać ulgi i spokoju.

A więc teraz i tutaj siedzę i czekam na zastępczego dżipa. Fotel jest dość wygodny. Kawa trochę kwaśna, ciepła. Za mną telewizor coś gada. Siedzę do niego tyłem i oglądam innych klientów, kilka osób, które coś załatwiają. W tej chwili oddychają, trawią, ich serca biją, krążki międzykręgowe się degenerują, coś ich boli albo nie boli. Przyszli skądś i dokądś odejdą. Oddychamy tym samym powietrzem przez chwilę i to nas połączy niby na zawsze. Ale ta chwila minie, za 7 lat wszystkie komórki naszego ciała wymienią się i po tym wspólnym oddychaniu nie będzie śladu. Jedyny ślad po tym wydarzeniu będzie w tym wpisie, ale kto niby miałby go czytać? A jeśli – ty, który to czytasz poczuj jak oddychasz, jak twój brzuch porusza się w powolnym rytmie, sprawdź czy oddychasz głęboko czy płytko, ale nie ingeruj w to. Po prostu to obejrzyj, dowiedz się i przyjmij. Powietrze które wchodzi do twojego nosa jest chłodne czy ciepłe? A to które z niego wypływa jest ciepłe czy chłodne? Jak to czujesz? A jak czujesz swój pępek? A lewą pachę? Pewnie dawno nie kontaktowałaś/kontaktowałeś się ze swoją lewą pachą. Gdyby cię bolała, zwróciłbyś na nią uwagę, ale jeśli po prostu jest, nie odczuwasz jej istnienia. A bez niej nie byłbyś całością. Ciałością.

tu i teraz.

Zaszufladkowano do kategorii kobieta | Dodaj komentarz

Do posłuchania – Edyta Bartosiewicz, Zabij swój strach

Zaszufladkowano do kategorii muzyka | Dodaj komentarz